|| *** |
nienawidzę trudnych pytań
wszak za nimi kryją sie banalne odpowiedzi
skomentuj
|| *** |
wstrętny szlug
tyle dziś wystarczy
ale co tam
na przekór kłopotom
i wkurwiam się ja
biegle władający językiem niewłaściwym
za dużo słów, za dużo zła
za dużo
taa
kalejdoskop smaku
skomentuj
|| ołłłłłłłłł, nowy szołłłł |
kawa, piwo i papieros, tak zaczynam znowu dzień
słońce razi moje oczy, coraz chudszy widzę cień
włączam tv mimowolnie, żadnych info, więcej ściem
płucze twarz zimną wodą, w lustrze znowu patrzy sęp
prysznic, ciuch obywatela, szlug i w miasto szybki bieg
pół dystansu za mną, brak sił, kondycyjne bagno
tak, no przecież nie brakuje tlenu, z nosa pada śnieg
nie te czasy, nie to miejsce, te już za mną. a przede mną?
bół? iluzja, hipokryzji z sentymentem fuzja
aluzja, luźna, skądinąd nie do ciebie, o dziwo
do siebie. a żałuj. mógłbym ja, jako uosobienie twego zła
wrzucić cię tam, gdzie udaje się tylko pozorów gra
ekspert od matactwa, niegłupiego prostactwa
próbowali już nie raz zakładać kaftan, ciszy brak
jest za to, co nazywa sie emocji drgawka
epizody, dialogi, wciąż nienasycony, wciąż zbyt srogi
czyn pali wzrok. wzrok widzi stertę zwłok. zwłok obłok
obok cichy krok. biały kot, czarny kot. pech względem
szczęścia to też coś, o co toczy sie ta gra. gra jak każda inna
czasem dobra, czasem zła. ja się tylko śmieję, tylko łgam. ha ha ha!
skomentuj
|| instynkt |
niespełna dziewięcioletni rzyg mentalny
pisało się to i owo, o kłamstwie, o prawdzie
o dziwkach i przyjaciołach. doprawdy?
nie mam sił na czytanie tego
nigdy ich nie miałem
popędy mną kierowaly. dokąd? którędy?
czasem sobie to ubrałem w tzw płaszcz racjonalności
ale nie mając nic pod płaszczem
stawałem pod wspólnym mianownikiem z ekshibicjonistami
no ale co? ma mi być przykro z tego powodu?
albo mam dostać kolejnego wzwodu?
o nie, nie nie nie
nad prostymi rzeczami przechodzę do porządku dziennego
rzeczy skomplikowanych nie wyznaję
to nie moja filozofia, nie nadaje się już do tego
jak się do ciebie uśmiecha
to albo coć od ciebie chce
albo chce się pieprzyć
innej drogi nie ma
instynkty, instynkty, ach me instynkty
jeść pić srać i chlać
instynkt władzy, instynkt pożądania
nic do ujęcia, nic do dodania
skomentuj
|| *** |
trochę wolniej niż zwykle
łapiąc za niepokorne myśli
stoję tu widząc przypływ
tego co nazywasz życiem
marchewkowym rozbić o głowę
dla zabawy, czy chociaż dla koloru
nie mogąc już utrzymać fasonu
daje upust niewłaściwym tonom
ile można w pozornej nietrzeźwości
przyjmij więc bez żadnych roszczeń
są przecież otwarte drzwi na oścież
trzaśniesz nimi, lubisz to, gdy jesteś gościem
gaz nie hamulec, bo nie jestem w porządku
i nigdy w porządku być nie chciałem
i nie wciskaj mi, że to mój życiowy wałek
nie chcę mylić dobrego smaku z chłamem
zasady z zasady są dla głupców
i co do zasady, ukrywanie swej natury
swej głównej wady - daj już spokój
życie łamie wszystko, a ty wciąż w szoku
lubię lepką skórę, lubię swą naturę
rozmazaną pamięć gdy jesteś owiązana sznurem
w wyuzdanej koszuli, alkohol znieczula
ból, który jest pozornym bólem
i zasłony przyciemniają trochę pokój
i nie ma już zbędnych rzeczy wokół
jest tak jak być miało, być powinno
upał na powierzchni ciała, a miało być zimno
mijają krótkie dni, mijają długie noce
owijając się co najwyżej kocem
mijają lata, mijają z wielką ochotą
ochota nie mija nigdy, ochota jest tu jedyną cnotą
skomentuj
|| *** |
gdzieś między tym a tamtym
wszak gdzieś obok, gdzie jak
sądzę widać coś na smak
porządań, coś jak zahamowań brak
patrzę, myślę jak tu podejść
jak ten pozór szybko obejść
co by dowieść, wnieść coś
nie, to proste, to jak dziecko
rzut oskarżeń, rzut w zanadrzu
w biegu fałszu, ile można
że to ja tu niby, że to ja
że to typowy dla mnie znak
po co trzymać mam się sztywnych ram
po co mi to, to jak trzymać cię za słowo
za chłam, i nie to, że się nie złam, że nie dam
że gdzieś między jednym i drugim jest takt
nia ma co nudzić, emocje wystudzić
gdzieś gdzie powrót nie jest tak oczywisty
bo leniwe są tylko bitwy, zero wkładu
znasz to, z namalowanego przez sibie obrazu
skomentuj
|| *** |
potrafiłem się kiedyś zmotywować
to i teraz potrafię
choćbym miał się zdemotywować
zaserwować więc jedną banie, potem dwie
i liczyć na pusty pociąg w święta, nowy rok
niby nic pewnego, a to już coś!
więc, chwila chwila, o czym to było kiedyś?
punktów dziesięć chyba
teraz niby jeden
i nie jest to przykazanie miłości
raczej w chuju mieć wszystko, do szpiku kości
no ale ile można? i tak naprawdę po co?
czas ucieka, czas coś zmienia
a ja dalej z tą głupotą
zarezerwować sobie możliwość popełnienia błędu jest sukcesem
nie mieć takiej możliwości to duży błąd
zarozumiałość daje po głowie czasem
co nie? oj daje, że hoo
chyba mam plan
będzie mały fun
skomentuj
Janusz Dębiński
Utwórz swoją wizytówkę